Czy wszystko musi być takie skomplikowane? Piętnaście lat mojego pięknego, bogatego życia spędzonego w Barcelonie właśnie legło w gruzach. Mieszkałam tam od urodzenia, miałam tam przyjaciół, chłopaka i nagle... bum! Niczego nie mam! Przeprowadzam się do Polski, do wsi niedaleko Wrocławia. To tak, jakbym zaczynałażycie od nowa. Byłam z rodzicami na lotnisku, stojąc w kolejce do odprawy. Jeszcze tylko dwadzieścia minut do odlotu. Szybko zajęliśmy swoje miejsca w samolocie. Tylko dwie godziny dzieliły mnie od nowego miejsca. Po tym czasie zabraliśmy swoje walizki z luku bagażowego i skierowaliśmy się na parking. Tata wykonał telefon i po kilku minutach na parking wjechał czerwony SUV, a z niego wyszła dziewczyna mniej więcej mojego wzrostu, ale wyglądała na trochę ode mnie starszą.
- Martyna - przedstawiła się i podała mi rękę.
- Klaudia- odpowiedziałam ściskając jej dłoń.
- No dobrze, koniec tych przywitań - powiedział ojciec po czym zarządził - pakujemy do auta walizki i jedziemy.
Szybko wykonaliśmy polecenie. Po kilku minutach jazdy zobaczyłam na co moi starzy wydali kupę kasy i nad czym pracowali przez kilka miesięcy. Na około 30 hektarach działki był trzypiętrowy dom oraz wielka stajnia z dwiema krytymi halami i trzema ujeżdżalniami . Oprócz tego było też kilka lążowników i dużo padoków. ,, Koniecznie muszę nauczyć się jeździć konno "- pomyślałam.
- No dobrze, dziewczyny - powiedział tato- trzeba się rozpakować. Klaudia, jedź windą na ostatnie piętro, jest całe twoje.
Posłusznie weszłam do domu i skierowałam się do windy. Nacisnełam na guzik z numerem trzy i czekałam aż się zatrzyma. Winda się otworzyła, a ja wyszłam i otworzyłam buzię ze zdumienia. Trzy pokoje i cały taras dla mnie. Zajrzałam do jednego z pokoi, którym była łazienka. Zielone ściany fajnie kontaktowały się z białymi kafelkami. Wszystko potrzebne było. W drugim pokoju była sypialnia i pokój do pracy . Miętowe ściany i młodzieżowy dywan tego samego koloru. W trzecim pomieszczeniu znajdowała nie garderoba z winudą na walizki i pralką. Zajrzałam do windy, w której było 5 moich walizek. Napisałam do rodziców SMS-a z podziękowaniem i zaczęłam układać ubrania na półkach jednej z szaf wnękowych.
********************************
No i proszę. Prolog pierwszego z co najmniej pięciu tomów mojego opowiadania pod tytułem ,,Horses back in my life " . Mam nadzieję, że wam się spodoba. Następny rozdział już niedługo. Jakby ktoś miał jakieś pytania lub sugestie to macie mojego maila : klaudiakara@gmail.com
Horses back in my life
sobota, 2 maja 2015
Tom I - prolog
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)